Fermentowane

Kulinarny blog nie tylko o fermentacjach

Kimchi z czosnku niedźwiedziego

Kolejny zwiastun wiosny — czosnek niedźwiedzi.

Spotkacie go rosnącego w lasach i parkach, ale zbierając go, narazicie się na spore problemy. Czosnek niedźwiedzi w Polsce objęty jest częściową ochroną gatunkową. Nie pozyskujemy go z dzikich terenów.

Możecie go jednak bez problemu zakupić w większości straganów i warzywniaków. Jest uprawiany na cele konsumpcyjne i lecznicze. Sporo osób ma go również w przydomowych ogrodach i chętnie dzielą się nadwyżką. A w tym roku długo już nie pobędzie, wg moich znajomych to powoli dobiega jego czas. Jeśli prześpicie temat i nie porobicie sobie zapasów świeżego czosnku, to będziecie musieli poczekać na niego aż do przyszłego roku lub wspomagać się suszonym zielem. Czosnek niedźwiedzi to sezonowa roślinka. Jest tylko chwilkę, dlatego proponuje wykorzystać go kulinarnie ile się da.

Dlaczego o tym wspominam?

Bo największe właściwości lecznicze ma świeży liść czosnku niedźwiedziego. Smak i zapach świeżego jest również nie do porównania z jego suszoną wersją. Jeśli chcecie się cieszyć przez dłuższy czas jego dobrociami, sugeruję zmielić go w maszynce, ewentualnie posiekać i poporcjowanego zamrozić. Można go oczywiście również marynować, robić pesto, zasalać i kisić. Masełka czosnkowe są z niego obłędne, już nie wspomnę o twarożkach i pesto. Często taką zmieloną i delikatnie zasoloną kostkę zmrożonego czosnku niedźwiedziego dorzucam do zup, sosów, gulaszów czy nawet jako smarowidło na chleb.

Czosnek niedźwiedzi zawiera w sobie olejek eteryczny zwany ursaliną. To właśnie ten związek odpowiada za zapach rośliny. Antybiotyczne działanie posiada allicyna, gdzie jej 1 mg odpowiada 15 j.m penicyliny. Suszenie oczywiście pozbawia go wielu aromatów i działań. Posiada on również 7 razy więcej zawartości siarki niż znane nam główki czosnku. A dodatkowo ogrom kwasu askorbinowego. Na przednówku wiosny, gdy narażeni jesteśmy na przeziębienia i grypy, liście te wspaniale wspomagają układ odpornościowy. Nie bez znaczenia nazywany jest roślinnym antybiotykiem.
Skutecznie pomaga w czasie nieżytów dróg oddechowych, bo wykazuje ogromne działanie silnie bakteriobójcze, grzybobójcze i przeciwwirusowe.

Czosnek posiadał ogromne zastosowanie w lecznictwie ludowym. Przede wszystkim jako roślina pobudzająca apetyt, przeciwgorączkowa, regulująca działanie żołądka, przeciw zaziębieniom i wzmagająca perystaltykę jelit. Działa żółciopędne, oczyszczająco, obniża ciśnienie krwi i działa przeciwrobacznie, niszcząc pasożyty jelit.

Czosnek niedźwiedzi ma ogromną moc. Bardzo cenie jego walory zdrowotne. Jest roślinką, którą co roku obowiązkowo przerabiam w zapasy.

Wiosną przechadzając się na spacerze, często widuje ogromne połacie rosnącego czosnku niedźwiedziego. Wbrew pozorom masa go rośnie w okolicach Wrocławia, jak i w samym mieście. Kwitnie on białymi kwiatami, które również są jadalne. Możecie je marynować i używać jako doskonałą dekorację. Niektórzy boją się pomyłki z konwalią majową. Dla niewprawnego oka to może być roślina bardzo podobna, jednak czosnek niedźwiedzi mocno pachnie czosnkiem. Wystarczy liść rozetrzeć w palcach. Jeśli mocno pachnie czosnkiem, wtedy ma się pewność, że mamy do czynienia z czosnkiem niedźwiedzim.


Zostałam zasypana liśćmi czosnku niedźwiedziego, dlatego oczywiście koniecznie musiałam zrobić z niego kimchi. Kimchi wszak lubi czosnkowe aromaty.

Nie jest to trudny przepis, jest niezwykle przyjazny i dość szybki. Bardzo podobny do przepisu na Pa kimchi ze szczypiorku

Co potrzebujesz?


  • 1 kg liści czosnku niedźwiedziego
  • rzodkiew
  • marchew
  • gruszkę nashi
  • 7 cm imbiru
  • 150 ml sosu rybnego
  • 1/3 szklanki gochugaru

Czyste liście czosnku niedźwiedziego umieściłam w misce. Zalałam 150 ml sosu rybnego, by sól zawarta w sosie odrobinę zmiękczyła liście. Zostawiłam na jakieś 4 godziny, co jakiś czas obracając liście.

Rzodkiew, marchew, gruszkę nashi oraz imbir pokroiłam w mniejsze kawałki i zblendowałam.

*Możecie wspomóc się, odsączając sos rybny, w którym leżą liście i dodając go do blendowanych warzyw. Tym sposobem będzie łatwiej blendować. Sos rybny finalnie i tak musi się znaleźć w paście kimchi.

Pastę połączyłam z 1/3 szklanki gochugaru. Tym sposobem stworzyłam papkę do kimchi, którą wsmarowałam dokładnie w liście czosnku.

*Użyjcie do tego rękawiczek, bo w tym kimchi dzieje się ostro. Ostre przyprawy i imbir podrażnią Wam skórę dłoni.

Kiedy mamy już wszystko dokładnie przemieszane, liście należy umieścić w czystym wyparzonym słoiku, zakręcić i wstawić do lodówki.


Jeśli jesteście niecierpliwi, możecie pałaszować je od pierwszego dnia. Mnie spodobało się już po 3 dniu. Było fantastycznie czosnkowe. Świetne na kanapkę i jako dodatek obiadowy. Czosnek niedźwiedzi sam w sobie jest fantastyczną przyprawą, a w tej wersji jest super podkręcone i niezwykle inspirujące do dalszego kulinarnego wykorzystania. Kimchi wyszło zachwycające.

Dziś właśnie kolega mnie zainspirował do wykorzystania go w zupie. Nie wiem, czy wiecie, ale bardzo lubię szybkie i proste buliony doprawiać odrobiną kimchi. Z nudnych nudli, nagle dzieje się fajnie przyprawiona zupa. To kimchi na pewno będę wykorzystywać jako dodatek do gotowych dań.

Doczekać się już nie mogę chłodnika z kimchi z czosnku niedźwiedziego. Oczywiście podzielę się wrażeniami.

Enjoy the kimchi <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

strzałka do góry