Fermentowane

Kulinarny blog nie tylko o fermentacjach

Szampan i oranżada z kwiatów czarnego bzu

Temat dość trudny, ale kiedyś ktoś mądry, kto zajmuje się profesjonalnym gorzelnictwem, powiedział, dlaczego większość moich butelek mi wybuchała. Rozwiązanie jest szalenie proste. Wystarczy nastaw na szampan cierpliwie prowadzić do końca fermentacji. Nie sugerujcie się dniami i godzinami podawanymi w przepisach.
To ile cukru nasypiecie, jak efektownie będą pracować drożdże i w jakiej temperaturze – od tych czynników będzie zależeć jak będzie przechodził proces fermentacji.

Najważniejsza zasada, to wpierw pozwolić by wszystko się ładnie przefermentowało, uspokoiło i dopiero wtedy możemy bezpiecznie przelać do butelek szampana, bez ryzyka pożniejszego wybuchu.

No więc ja na litr wody używam około 150 do 200 gram cukru (wytworzy mi się mocniejszy i bardziej alkoholowy szampan). Możecie użyć białego lub brązowego cukru.

Wodę z cukrem zagotowuję i odstawiam do ostygnięcia. Wyciskam sok z 6 limonek i dolewam do wody z cukrem.

Około 60 baldachów kwiatów czarnego bzu skubię z łodyżek, umieszczam w czystym słoju i zalewam wodą z cukrem i sokiem z limonki.

*Kwiaty zbieramy w czystym terenie, nie myjemy ich, ponieważ by zachodziły nam prawidłowe procesy fermentacji, niezwykle istotny jest pyłek w nich zawarty. W nim właśnie mieszkają dzikie drożdże.

Taką mieszaniną odstawiam na jakieś półtorej do dwóch tygodni, co jakiś czas mieszając.

Po kilku dniach zauważycie charakterystyczną pianę, to znak, że się panie dzieje fermentacja i wszystko przebiega zgodnie z planem.

Napój będzie lekko musował, gdy przelejecie go do szklanki zobaczycie jak ładnie bąbelkuje. To dwutlenek węgla powstały w procesie fermentacji. W ten oto sposób sami domowym sposobem wytworzyliśmy oranżadę z kwiatów czarnego bzu. Proste, prawda?

Na tym etapie, możemy już kwiaty wywalić z naszego nastawu i ładnie całość przecedzić.

Przeciągamy dalej fermentację, by iść w stronę szampana z kwiatów czarnego bzu.

Proponuję w tym czasie nastaw co jakiś czas kontrolować i sprawdzać siłę naszych drożdży. Po kilku 3, czasem i 4 tygodniach, gdy zauważycie, że nastaw już jest spokojny, cukier przerobił się w alkohol i nie jest już tak słodki, jak na początku, możemy spokojnie przelać go do butelek.

*Uważajcie, żeby nie przeciągnąć za daleko fermentacji alkoholowej, bo nastaw może skręcić w stronę fermentacji octowej i zamiast szampana będziecie mieli ocet z kwiatów czarnego bzu.

Niektórzy radzą, by dla większej siły bąbelków dodawać na tym etapie do butelek, troszkę cukru lub rodzynek. Ja tego nie robię. Troszkę cukru i tak zawsze zostaje, a zlany do butelek szampan po jakimś czasie ładnie wytwarza CO2.

Poza tym ryzyko efektownej eksplozji maleje.

Prost!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

strzałka do góry