Fermentowane

Kulinarny blog nie tylko o fermentacjach

Ogórki małosolne

Zdecydowanie jeden z najczęściej przewijających się fermentów w mojej kuchni. Gdy mam możliwość za każdym razem nastawiam małosolne, bo lubię je mieć pod ręką.

Słoik czy kamionka wypełniona pachnącymi koprem, czosnkiem i ogórkami, przyciąga za każdym razem, gdy się pojawiam, co sprawia że znikają w ekspresowym tempie.

Przyznam się, że podjadam je bezkarnie.

Przekopywanie się przez warstwy kopru i polowanie na ogóra, to jak spacer do lasu w poszukiwaniu grzybów. Ogromna radość z każdego znalezionego okazu

Zanim wybuduje sobie na talerzyku pieczołowicie ustawioną górkę z wyłowionych małosolnych, już kilka mam pożartych naprędce, a i podążając do stołu, kolejnego już upycham do buzi.

Małosolne ogórki w mojej kuchni mają dość szerokie zastosowanie. Większość zjadam na świeżo, ale używam ich do wszelkiego rodzaju chłodników, sałatek *zwłaszcza z matiasem, tatara lubię z małosolnym i oczywiście jako dodatek do kanapek. Małosolne są na śniadanie, obiad i kolację.

Kolega Błażej powiedział kiedyś o kimchi, że „smaczne jest, gdy ma się go 3 kg, ale zdecydowanie najsmaczniejsze jest 9 kg kimchi”.

No, to w przypadku małosolnych jest dokładnie tak samo. Również zdecydowanie za szybko się kończą i zawsze ich za mało.

A jak sobie zrobić ogórki małosolne?

Szalenie łatwo.

Potrzebuję:

Duży słój, czysty i wyparzony lub też czystą kamionkę.

  • 2 kg dobrze umytych ogórków
  • dużą, ładną wiązkę kopru
  • główkę czosnku
  • kawałek korzenia chrzanu
  • kilka kulek ziela angielskiego
  • łyżkę gorczycy
  • 3 listki laurowe
  • 3 kulki jałowca
  • kilka kulek pieprzu

Wszystko upycham w słoju, na samą górę dając dużo kopru. Koper bardzo ładnie blokuje mi ogórki przed wypłynięciem. Można je również dociążyć specjalnym kamiennym ciężarkiem do kiszonek.
*można również dać na wierzch ogórków talerzyk, topiąc go w solance i dociążyć słoikiem z wodą. Taki prosty patent

A na solankę klasycznie na litr wody, łyżka soli (ok 19g).

Odmierzoną wodę na solankę zagotowuję, wsypuję potrzebną ilość soli i ciepłą solanką zalewam ogórki.
Sprawdzam, czy na pewno nic nie wystaje ponad taflę solanki, aby nie rozwijały mi się pleśnie i zostawiam na dwa dni na kuchennym blacie by rozpoczął się prawidłowy proces fermentacji.

Po dwóch dniach już pałaszuje pierwsze ogóry.

Lubię takie jeszcze świeże, lekko przesiąknięte aromatami kopru i czosnku. Chrupiące jak marzenie.

Enjoy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

strzałka do góry