Fermentowane

Kulinarny blog nie tylko o fermentacjach

Marchew po koreańsku

Niedawno będąc we Lwowie, zachwyciłam się niezwykle popularną jak na tamte strony surówką, która, jak się okazuje, ma konotacje z kimchi.

Marchew po koreańsku to danie, które powstało na skutek braku typowych dla kimchi warzyw. Koreańczycy osiedli na terenie byłego Związku Radzieckiego, wykorzystali mądrze dostępne lokalnie produkty, w tym wypadku marchew i tak powstało to cudo.

Bardzo mi się podoba ten przepis. Fantastycznie widać, jak ładnie zachowały się charakterystyczne dla kimchi techniki obróbki warzyw oraz dodatki, które kimchi towarzyszą.

  • Sposób krojenia warzyw.
    O tak. W kimchi to niezwykle istotne. Finalnie ma wpływ na teksturę, chrupkość i oczywiście przyjemność z jedzenia.
  • Zasolenie marchwi i po jakimś czasie odlanie jej nadmiaru soku.
    Tym, co tworzą własne kimchi, ta technika brzmi znajomo, prawda? Nie w każdych przepisach jest o tym mowa, jednak przekazane mi zostało, iż jest to niezwykle istotne, ponieważ marchewka się wtedy dobrze „przegryza” i jest gotowa na połączenie z resztą składników, które nadadzą jej oczekiwany smak.Nie trzeba było mnie jakoś to tego specjalnie przekonywać, bo w kimchi ta zasada również obowiązuje. Faktycznie, w warzywach zasolonych, lepiej następuje prawidłowa fermentacja, a pozbawione nadmiaru wody, lepiej chłoną smaki.
  • Dodatki pachnące Koreą – oczywiście czosnek i oczywiście ostra papryka.

Marchewka ma cudownie słodki smak, który w połączeniu z ostrymi przyprawami, nadaje całości doskonały charakter orientalnej kuchni. Czosnek, imbir, kolendra i podbijający całość delikatny dodatek octu, sprawia, że z prostej marchewki tworzy się coś niezwykle pysznego.

To właśnie czosnek, imbir i ostra papryka posiadają działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i rozgrzewające, doskonale podnosząc odporność oraz rozgrzewając nasz organizm. Dlatego nazywane są naturalnymi antybiotykami.

Przyprawy i dodatki o działaniu hamującym rozwój bakterii sprawiają również, że dzięki temu też surówka nadaje się do dłuższego przechowania. Spokojnie możecie ją trzymać w warunkach chłodniczych przez tydzień. Najsmaczniejsza jest na drugie dzień po przyrządzeniu.

No to wio, do przepisu :)


Marchew 1 kg
2 cebule
pół łyżki soli
łyżeczka cukru
łyżka octu
pół szklanki oleju słonecznikowego

Przyprawy:

1/4 łyżeczki pieprzu mielonego
łyżkę papryki słodkiej
1/4 łyżeczki papryki ostrej
2 cm startego imbiru
pół łyżeczki mielonych nasion kolendry
8 ząbków czosnku


Marchew myjemy i obieramy. Następnie trzemy w paski na tarce do julienne. Zasypujemy marchew połową łyżki soli, mieszamy i odstawiamy na 2 godziny.
W tym czasie marchew będzie puszczać soki. Tak ma być, po 2 godzinach soki wylewamy.

Marchew mieszamy z wszystkimi przyprawami, jakie mamy w formie proszków: z pieprzem mielonym, papryką słodką, papryką ostrą i mielonymi ziarnami kolendry. Ze świeżym czosnkiem i imbirem poczekamy jeszcze. Dodamy je potem.

Teraz część przepisu z zabawą z olejem.
Uważajcie, by się nie poparzyć, bo będzie wrząco i bardzo gorąco.

Pół szklanki oleju wlewamy do rondelka i smażymy na niej posiekaną cebulę. Nie przypalamy cebuli, bo będzie gorzko. Przypalona cebula nadaje gorzki smak. Cebulę odławiamy i wywalamy. Nie będziemy jej już dodawać do marchewki. Jak w jednym komentarzu dobrze zauważyła Beata, warto jej użyć do jajecznicy, warzyw czy pasztetu. Mądrze. Szkoda wyrzucać.

Gorący, a nawet wrzący olej dodajemy do marchwi. Mieszamy ostrożnie, by się nie poparzyć. Mmmmmm, pachnie bosko. 😀
Teraz już tylko pozostaje dodać łyżkę octu, cukier oraz przeciśnięty przez praskę czosnek, oraz imbir. Wymieszać trzeba wszystko dokładnie i gotowe.

Tak przygotowaną surówkę używam jako dodatek do obiadu.

Jeśli posiadasz świeże liście kolendry, możesz je domieszać do marchewki. Fajnym dodatkiem są również ziarna sezamu. Lubię także, nakapać sobie parę dodatkowych kropli oleju z prażonych ziaren sezamu na gotową marchewkę. Jest doskonała.

Enjoy <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

strzałka do góry