Fermentowane

Kulinarny blog nie tylko o fermentacjach

Kiszone marchewki


To bardzo urocza kiszonka, jednak wymaga trochę cierpliwości, jeśli chcecie ukisić marchewki w całości. Tak czy siak, warta jest popełnienia. Możecie ją mieć ukiszoną dużo szybciej, ale pod warunkiem, że podrobicie marchew w dużo mniejsze kawałki. W plastry lub też w słupki. Marchew jest twardym warzywem, więc w kiszonce długo pozostaje chrupka.

Kiszoną marchewkę dziś będę polecać w towarzystwie imbiru i pieprzu syczuańskiego. Pieprz ten prócz przyjemnej ostrości ma jeszcze cudowne cytrusowe nuty, które fajnie zagrają w kiszonej marchewce.

Przygotowałam sobie litrowy słoik i 5 sztuk średniej wielkości marchewek.

Marchewki obrałam i przycięłam do wysokości słoika, który sobie na nie przeznaczyłam, pozostawiając dwa centymetry wolnej przestrzeni od wieczka. W ten sposób miałam pewność, że nie będę wydziwiać i głowić się jak je poupychać w różnych rozmiarach. Marchewki umieściłam w słoiku.
Imbir obrałam, pokroiłam w plastry i powtykałam go między marchewki.
Pół łyżeczki łupin pieprzu syczuańskiego wsypałam do słoika wraz z 4 kulkami ziela angielskiego i 2 kulkami jałowca.

Przygotowałam solankę sporządzoną z soli i przegotowanej wody. Na litr wody łyżka soli, czyli ok. 18 g soli. Zawartość słoika zalewam mocno ciepłą solanką, tak by nic nie wystawało ponad zalewę i zakręcam słoik.

Fermentacja mlekowa przebiega w warunkach beztlenowych, więc nie odkręcajcie kiszonki wcześniej. Może zaistnieć ryzyko, że wraz z powietrzem wprowadzicie sobie do słoika pleśni, które lubią zasiedlać to, co pływa na powierzchni solanki jak np. przyprawy. Jeśli wytworzy Wam się w kiszonce pleśń, kwalifikuje to nastaw do wywalenia i trzeba będzie wszystko zacząć od początku.

Słoik najlepiej pozostawić w spokoju na jakieś 3 tygodnie.
Po tym czasie marchewki będą przyjemnie ukiszone, musujące a dodatek imbiru i pieprzu doda im nowego charakteru.

Enjoy <3

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

strzałka do góry