Fermentowane

Kulinarny blog nie tylko o fermentacjach

Kiszone buraki

Wpis ten dedykuje mojej przyjaciółce Monice.
Obiecałam jej, że w najbliższym czasie wspólnie zrobimy tę kiszonkę.

Kiszone buraki to jedna z najczęściej nastawianych kiszonek w polskim domu, oczywiście po kapuście i ogórkach. Są obowiązkowym dodatkiem do barszczu i oczywiście sok z nich, jako zakwas do picia. Kiszone buraki dla arcysmaku, ale i zdrowego brzusia.

Chciałam, by przepis był szalenie przystępny i łatwy do wykonania. Kiszone buraki to jeden z najprostszych fermentów, ale bywa z nim też wiele problemów. Dlatego starałam się maksymalnie wyeliminować te historie, które powodują u większości problemy, jak np. problem pleśni powstający z nieodpowiedniego przygotowania nastawu.
Dlatego w przepisie buraki zalewamy mocno ciepłą solanką, obieramy je, pilnujemy, by nic nie wystawało ponad taflę solanki i oczywiście fermentację mlekową przeprowadzamy w środowisku beztlenowym, co przekłada się na zakręcenie słoika. Nie! Nie pod ściereczką. Zdecydowanie nie ;

Ściereczka to większe prawdopodobieństwo, że zalęgną się na zakwasie pleśni. A jak wiadomo, jeśli pleśń się rozwinęła, to cały zakwas jest absolutnie skazany na wylanie. Z pleśniami rozwijają się paskudnie szkodliwe dla naszego organizmu mykotoksyny i nie są tylko na powierzchni nastawu, ale ich „korzenie” sięgają również głęboko wgłąb kiszonki. Dlatego ja twierdzę, że pod ściereczką NIE!

Mój przepis jest na tyle prosty i łatwy, że większość osób nie będzie miała z nim problemu.

Co jest Ci potrzebne?

  • 2 kg buraków — umytych i obranych

 

  • oraz ulubione przyprawy jak:
  • główka czosnku
  • kawałek korzenia chrzanu
  • łyżeczka ziaren gorczycy
  • 4 kulki jałowca
  • 6 kulek ziela angielskiego
  • 4 listki laurowe

Weź teraz większy słój, taki 3 litrowy się nada. Dobrze go umyj i wyparz. Zakrętkę również.

Buraki im drobniej potniesz, tym szybciej i więcej oddadzą do zalewy. Ja w ekspres zakwasie tnę je w cienkie plasterki. Umieść buraki w słoju, główkę czosnku pokrój w mniejsze części, nie musisz go obierać. Korzeń chrzanu pokrój w mniejsze np. centymetrowe kawałki i też dorzuć do słoja wraz z resztą przypraw jak: gorczyca, jałowiec liście laurowe i ziele angielskie.

Teraz przygotuj solankę: Zagotuj dwa litry wody i w gorącej wodzie rozpuść płaską łyżkę soli. Taką mocno ciepłą solanką zalej zawartość słoika i szczelnie zakręć słoik.

Jeśli zależy Ci wyłącznie na zakwasie z buraczków to po 4, 5 dniach będzie już gotowy, a jeżeli chcesz kiszone buraki to słoik odstaw na 2 tygodnie w spokojne miejsce, podkładając pod niego miskę lub talerzyk. Przy kiszonkach wiadomo, jak jest. Kiszone buraki mogą się burzyć, syczeć i popuszczać różową zawartość, więc miska ma zadanie wyłapywać to, co może spaskudzić Ci kuchnię. Po tym czasie ciesz się kiszonym burakiem i sokiem z niego.

Jeśli chcecie przechować kiszone buraki przez kilka miesięcy, to po zalaniu ich solanką, przechowaj je przez tydzień w temperaturze pokojowej, a następnie przenieś do chłodnej piwnicy lub innego pomieszczenia gdzie panują stałe i chłodne warunki.

To wszystko :)

 

2 komentarzy do wpisu “Kiszone buraki”

  • Beata pisze:

    Z tym przechowaniem na dłużej chodzi o to, żeby zalać solnką świeże buraki, czy te już ukiszone, które pozostały nam po zakwasie? Zrobiłam zakwas na barszcz – i buraków z niego nie przejem od razu, w związku z tym zastanawiam się, jak je zakonserwować na kilka tygodni lub miesięcy. 😉

    • admin pisze:

      Zrób z nich bigos, sałatkę jarzynową lub surówkę. Burak jest pieszczotliwie przeze mnie nazywany “twardzielem” bo bardzo długo się kisi i dużo czasu potrzebuje, by zmięknąć i oddać wszystek dobra do zalewy. Dlatego buraki z pierwszego zlania zakwasu, możesz również zalać ponownie kolejną solanką by mieć ciągłość zakwasu. Nie dawaj za dużo soli do sporządzenia solanki, bo buraki juz z poprzedniego zalana mają już wchłoniętą jakąś część soli. Po kolejnym zalaniu solanką, odwdzięczą Ci się kolejnym zakwasem i to wcale nie słabszym i mniej bogatym w składniki witaminowe. Burak trudno oddaje dobra, więc dużo da się z niego jeszcze wycisnąć przy kolejnym razie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

strzałka do góry