Fermentowane

Kulinarny blog nie tylko o fermentacjach

Kiszona papryka

Pokażę Wam dziś bardzo wdzięczny przepis na paprykę.

Jest to dość szybka kiszonka przez to, że papryka migem się kisi. Migiem też się paćka, więc do długiego kiszenia polecam tym, którzy kiszonki przerabiają w zupy lub też pasty, a forma kiszonego musu im nie przeszkadza. Co prawda zielona papryka stoi chrupka odrobinę dłużej niż czerwona, ale finalnie nie będzie chrupać jak świeża. Wiadomo.

Ja paprykę kiszę krótko, jak małosolną. Przede wszystkim dlatego, że jest pyszna na kanapce, lekko chrupiąca i dojrzała kiszonkowo. O tak, paprykę wielbię pod każdą postacią. Jest fantastyczna jako przekąska i przede wszystkim zdrowa. Wiedzieliście, że w papryce jest pięciokrotnie więcej witaminy C niż w cytrynie?

Tak, tak.

Papryka posiada w sobie dużo dobroci. Prócz wspomnianej witaminy C, jeszcze sporo witamin z grupy B, minerałów, witaminę A i P, dość sporo błonnika, bo w 100 g znajdziemy go 2 g. Więc jeśli chodzi o usprawnienie pracy układu trawiennego, to ja się z kiszoną papryką bardzo lubię.
Paprykę jadam nie tylko dla pięknej i smukłej sylwetki, ale i dla ładnej cery. Oczywiście papryka też pomaga mi w jesiennych walkach z przeziębieniem i grypą. Poza tym walory kulinarno- estetyczne w przypadku papryki są nieocenione. Lubię kolorowe i zdrowe kanapki, takie tylko akceptuję. 😉

No to już wiecie, że paprysię warto zaprosić na swój stół. Ukiszona, dodatkowo jest super mega fit zdrową petardą probiotyczną :D

A komuś się papryka kojarzy z Węgrami? To prawidłowo. Bo Węgry, witamina C i papryka mają powiązania.
Kluczem jest tu profesor Albert Szent-Györgyi.
To węgierski biochemik, który właśnie w papryce odkrył i wyodrębnił kwas askorbinowy, który zidentyfikował jako witaminę C. A za to odkrycie w 1937 otrzymał Nagrodę Nobla.
Węgry to zdecydowanie paprykowa potęga. Ta kuchnia bez papryki doprawdy nie istnieje. Na Węgrzech znane jest powiedzenie “silny i maligna go nie zmorzy, kto paprykę spożył”.

No to do przepisu:
Potrzebujesz półtoralitrowy słoik.

  • 4 papryki
  • dwie małe cebulki
  • gałązkę rozmarynu
  • dwa liście laurowe
  • 4 kulki ziela angielskiego
  • łyżeczkę gorczycy
  • 18 g soli (łyżka)
  • litr wody

Papryki umyj i pozbądź się z nich gniazd nasiennych. Pokrój w mniejsze części i umieść w czystym wyparzonym słoju.

Do słoja wrzuć pokrojoną w drobne części cebulkę oraz przyprawy.
Wszystko zalej litrem solanki sporządzonej z wody oraz 18 g soli i zakręć.
Odstaw na 3 dni i po tym czasie, ciesz się cudowną kiszoną papryką.

étvágyat <3

czyli smacznego :)

9 komentarzy do wpisu “Kiszona papryka”

  • Dominika pisze:

    A więc trzeba szybko zjeść?
    Ukisiłam paprykę w tym roku pierwszy raz. Jest właśnie taka miękka i papkowata po 2 miesiącach od zakiszenia.
    Natomiast kilka dni po zakiszeniu była rewelacyjna,może lekko nieodgazowana,ale pyszna i twarda.
    Czy jest jakiś sposób aby dłużej zachowała swoją twardą konsystencję? Jak przerwać kiszenie? Przecież nie wsadzę 20 słoiczków do lodówki😄

    • admin pisze:

      Papryka tak ma 😉
      No, niestety. Kiszona się paćka. Zielona troszkę dłużej pozostaje chrupka od żółtej czy czerwonej ale i tak dąży docelowo w paćkę.
      Poza tematem kiszenia to jedyna znana mi papryka zamknięta w słoiku, taka, która długo jest chrupiąca, to marynowana w occie.

    • Kasia pisze:

      Wystarczy lekko ukiszoną zapasteryzować ok. 15 min słoiki 0.5 l. Lub do piekarnika . Rozgrzać do 130 stopni i na ok. 15 min. Zostawić do wystudzenia. Ja jeszcze małosolne ogórki i myślę że paprykę też zawijam szczelnie w torebki strunowe i następnie umieszczam w torebkach do pakowania próżniowego i odssysam powietrze za pomocą zgrzewarki i próżni.

  • Wawrzyniec Pawłowski pisze:

    Sok z kiszonej papryki jest jeszcze bardziej pyszny niż sama papryka, polecam taki kilkumiesięczny 😉

    • admin pisze:

      Tak XD Masz rację! Ja też należę do tych zwariowanych ludzi, którzy wypijają i wykorzystują “zakwasy” z fermentów.
      Sok z kiszonek jest genialnym produktem do marynowania, dodatkiem do sosów, zup, drinków 😉 i do fermentowania kolejnych fermentów. Masz rację, nie warto go wylewać.

  • Monia pisze:

    Woda osudzona?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

strzałka do góry