Fermentowane

Kulinarny blog nie tylko o fermentacjach

Kimchi z jarmużu

Jarmuż jest jedną z najstarszych kapust znaną już w starożytności.

Uwielbiam zaczytywać się w dobrych książkach kulinarnych, a Irena Gumowska popełniła ich sporo. Czyta się je jednym tchem. Zachwycona jestem jej sposobem patrzenia na produkty i to jak zachęcała Polskę lat 80 do zdrowego żywienia.

Książki Ireny Gumowskiej mają w mojej biblioteczce honorowe miejsce. Niezwykle szanuje te publikacje, które są tworzone, by uczyć oraz tłumaczyć nawet najprostsze zagadnienia z zakresu sztuki kulinarnej, kuchni i składnikach w niej używanych.

Wydawane dziś książki kulinarne są piękne, przyznaje. Jednak z punktu widzenia osoby, która ma ponad 1000 książek, z których korzysta po to, by coś doczytać czy wesprzeć się stosowną wiedzą pisząc bloga, to wybieram te książki bez pięknych zdjęć, a raczej z mądrą i wyczerpującą treścią.

Kiedyś być może docenię te pięknie wydane fotoalbumy kulinarne okraszone przepisami i będę mieć ich ogromna szafę.

Jeśli interesujecie się zdrową żywością, zdrowym stylem życia oraz zwracacie uwagę na żywieniowe szczegóły, to serdecznie polecam Wam poszukać publikacji Ireny Gumowskiej. Najszybciej znajdziecie je, myszkując w antykwariatach.
Doskonale wpisują się w dzisiejsze realia.

W książkach I. Gumowskiej często przewija się jarmuż i jest wychwalany pod niebiosa ze względu na zachwycające walory zdrowotne.

Sulforafan zawarty w jarmużu to silny przeciwutleniacz. Tak jak większość kapustnych ma cudowne działanie odmładzające ale głównie przeciwnowotworowe i przeciwzapalne. Wprowadź jarmuż do swojej diety, a ochronisz się przed rakiem przewodu pokarmowego, jamy ustnej, gardła, przełyku, żołądka i jelita grubego. Jarmuż to również doskonałe źródło witaminy C, A, B6, K oraz błonnika. Posiada więcej wapnia niż szklanka mleka. Ponadto ogrom magnezu, potasu, żelaza i fosforu. Wyniki badań nad wpływem sulforafanu wykazały skuteczność w walce z bakterią Helicobacter pylori, kolonizującą błonę śluzową żołądka. Całkiem nieźle jak na tak niepozorny listek.

Jarmuż to jedno z najpopularniejszych warzyw do czasów średniowiecza. Znano go już w starożytnej Grecji i w Imperium Rzymskim. Od kilku lat znów wraca do łask, zostaje doceniony i co niezmiernie mnie cieszy, łatwo go znaleźć w sklepach.

To zachęciło mnie właśnie do wykorzystania jarmużu w kimchi.

Skoro kapustne, to powinno dobrze zachować się w koreańskiej kiszonce. Potem, w czasie rozmowy z kolegą okazało się, że Koreańczycy mieszkający w Polsce, używają go w swoich kimchi. Bo jarmuż zdecydowanie ma dobry potencjał i w odróżnieniu od naszego słowiańskiego sposobu kiszenia, to bardzo dobrze zachowuje się w kimchi. W końcu koreańska technika fermentacji od naszej jest odmienna, to i warzywa inne zachowania w czasie fermentacji przybierają.

Miałam możliwość pozbierania ostatnich przyrosłych i jeszcze młodych, miękkich listków jarmużu. Nie miałam więc problemu z wycinaniem twardych końcówek i żyłek z jarmużowych liści. Jeśli jednak macie w użyciu większe liście jarmużu, to przed przygotowaniem kimchi koniecznie je powycinajcie. Będą twarde patyki w kimchi. Wywalcie je najlepiej albo zmiksujcie do koktajlu.

 


Mój przepis na kimchi z jarmużu zrobiłam na wzór większości wiosennych kimchi z liści.

Będziesz potrzebować:

  • pęczek jarmużu
  • 100 ml sosu rybnego
  • niewielką marchewkę
  • 4 cm korzenia imbiru
  • 8 ząbków czosnku
  • 3 łyżki gochugaru
  • 1/4 gruszki nashi
  • 4 cm pora

Pęczek jarmużu oczyściłam i pocięłam na mniejsze kawałki. Zasoliłam łyżeczką soli i odstawiłam na jakieś pół godziny. Po tym czasie dokładnie wypłukałam z soli i odsączyłam na sicie.

Imbir, czosnek, nashi, marchew oraz por pocięty w mniejsze cząstki zalałam sosem rybnym i blendowałam na pastę. Dodałam 3 łyżki gochugaru i tak powstałą pastę połączyłam z jarmużem, dokładnie wszystko mieszając.

Odstawiłam na jeden dzień w temperaturze pokojowej, by zainicjować prawidłowy proces fermentacji i po tym czasie przeniosłam je do lodówki.

Kimchi z jarmużu możesz jeść od razu, jest pyszne takie świeże. Możesz też poczekać kilka tygodni, aż przemiesza się cała paleta smaków.

Enjoy the kimchi <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

strzałka do góry